O przyszłość naszych dzieci musimy zadbać sami

Od lewej: Urszula Przekwas, Jerzy Michno, Izabela Godard
Od lewej: Urszula Przekwas, Jerzy Michno, Izabela Godard ZPE Olsztyn
Szkoda, że protest rodziców niepełnosprawnych dzieci został sprowadzony wyłącznie do sporu o finanse. Tak naprawdę naprawy wymaga cały system, szczególnie dotyczący opieki nad niepełnosprawnymi po 24 roku życia - mówią jednym głosem Urszula Przekwas, Jerzy Michno i Izabela Godard, rodzice dorosłych już niepełnosprawnych z Olsztyna. - A swoją drogą, rząd nie jest w stanie rozwiązać wszystkich naszych problemów. Ludzie powinni organizować się, przy wsparciu specjalistów zakładać stowarzyszenia i szkoły, tak jak my to zrobiliśmy dla naszych dzieci ponad 12 lat temu.

Dzieci niepełnosprawne nigdy nie przestaną być dziećmi, a ich rodzice do samego końca będą przede wszystkim rodzicami. Życie dzieci staje się ich życiem, zapominają o własnych pasjach, wszystko koncentruje się wokół niepełnosprawności. - Opieka państwa nie jest wystarczająca - mówi Urszula Przekwas, mama 20 - letniej Eli z czterokończynowym porażeniem mózgowym. - Mimo wszystko i tak dziś jest lepiej niż kilka lat temu, kiedy na dziecko dostawaliśmy jedyne 153 zł zasiłku. Owszem, potrzebne są pilne rozwiązania systemowe, musimy jednak pamiętać, że państwo to nie studnia bez dna. Wiele grup potrzebuje wsparcia, nie tylko dzieci niepełnosprawne. My, grupa rodziców z Olsztyna w 2002 roku sami wyszliśmy z inicjatywą: założyliśmy stowarzyszenia, poprosiliśmy o pomoc dyrektor Agnieszkę Jabłońską i wykorzystując możliwości prawne utworzyliśmy szkołę dla naszych dzieci. Dzieci mogą jednak być tutaj tylko do 24 roku życia, teraz znów musimy mobilizować się do zapewnienia im bezpiecznej przyszłości. - I właśnie tutaj zaczynają się schody - dodaje Jerzy Michno, ojciec 23 - letniego Piotra z autyzmem. - Żeby założyć im odpowiednie miejsce stałego pobytu, sami musimy szukać pieniędzy, bo państwo nie gwarantuje finansowania podobnych placówek. To jest obecnie największy problem do rozwiązania.


- Protesty protestami, ale my staramy się robić swoje. Nie oglądamy się na polityków, nie narzekamy, tylko próbujemy sami zadbać o przyszłośc naszych dzieci - podsumowuje Izabela Godard, mama 21 - letniego Bartka z autyzmem i niepełnosprawnością ruchową. - Problem nie kończy się zresztą na finansach - uważa Urszula Przekwas. - Ogromnym kłopotem jest samotność i niezrozumienie matek, frustracja i zmęczenie. My na szczęście mamy swoją placówkę, gdzie dzieci mogą przebywać niemal cały dzień, a my odpocząć. Tutaj organizujemy kluby rodzica, wspieramy się wzajemnie, zarażamy dobrą energią. A tego już żaden rząd nie załatwi za nas samych.
Trwa ładowanie komentarzy...