O autorze
Dopiero wiara w równość czyni nas ludźmi - Leszek Kołakowski

Różni, ale równi

Agnieszka Jabłońska
Agnieszka Jabłońska ZPE Olsztyn
Edukacja to wyzwanie, edukacja specjalna jest wyzwaniem szczególnym. Agnieszka Jabłońska, dyrektor Zespołu Placówek Edukacyjnych we Olsztynie mówi, jak siłą stowarzyszeń utworzyć i efektywnie prowadzić szkołę dla dzieci z autyzmem i niepełnosprawnościami sprzężonymi.

- ZPE w Olsztynie będzie w tym roku obchodzić dziesięciolecie. To pierwsza w Polsce publiczna placówka założona i prowadzona przez stowarzyszenia rodziców i nauczycieli niepełnosprawnych dzieci. Jak doszło do jej powstania?



- Wszystko zaczęło się w 1998 roku, od przedszkola dla dzieci z autyzmem w jednostce prowadzonej przez olsztyński samorząd. Żeby jego absolwenci mogli kontynuować edukację, utworzyliśmy społeczną szkołę podstawową. Szybko okazało się, że wielu rodziców chorych dzieci zwyczajnie nie stać na opłacanie czesnego. Zresztą nie to nawet było najgorsze. Wiadomo, że dzieci z autyzmem mają problemy z relacjami społecznymi, tymczasem po ukończeniu przedszkola najczęściej trafiały na nauczanie indywidualne w domach. Izolacja od rówieśników jeszcze bardziej pogłębiała ich niepełnosprawność, umiejętności mozolnie wypracowane w przedszkolu po prostu szły na marne. Znaleźliśmy więc inne rozwiązanie. Dwa stowarzyszenia rodziców i stowarzyszenie nauczycieli i pracowników Zespołu Placówek Przedszkolnych nr 1 w Olsztynie połączyły siły. Wspólnie zwróciliśmy się o pomoc do władz Olsztyna, otrzymaliśmy wsparcie z programów celowych PFRON. Tak więc we wrześniu 2002 r. otworzyliśmy Zespół Placówek Edukacyjnych w Olsztynie, pierwszą w Polsce publiczną placówkę prowadzoną przez stowarzyszenia.

- Nie tylko organ prowadzący odróżnia ZPE od innych tego typu placówek w regionie i kraju. Inne jest również podejście do ucznia.

- Tak, my odeszliśmy od tradycyjnego ujęcia problemu niepełnosprawności skoncentrowanego na wadach i deficytach, stawiając na rozwijanie mocnych stron każdego z naszych dzieci, maksymalne wykorzystanie indywidualnych potencjałów. Niepożądane zachowania dzieci autystycznych jak autogresja nie traktujemy jako wad rozwojowych, a jako przejawy niezaspokojenia potrzeb oraz niezrozumienia lub lekceważenia przez otoczenie. Koncepcja pracy placówki oparta jest na połączeniu nauczania grupowego z nauczaniem indywidualnym. To oczywiście wyzwanie, ale w końcu rzetelna edukacja jest wyzwaniem. Każdy uczeń ma swój własny plan kształcenia, dostosowany do możliwości. I my rozumiemy specyfikę jego niepełnosprawności. Kiedy dziecko z autyzmem przestawia meble w moim gabinecie nie reaguję, bo wiem, że w ten sposób przejawia się jego choroba. Rodzice są zdumieni, że wreszcie ktoś traktuje ich normalnie. Wcześniej najczęściej słyszeli, że mają niegrzeczne dziecko, a sami są niewydolni wychowawczo.

- Pewnie dlatego, że wiedza o autyźmie w Polsce jest mizerna, podobnie jak akceptacja społeczna ludzi niepełnosprawnych...

- Niestety tak to wygląda, dlatego robimy wszystko co możemy by wiedzę upowszechnić. W placówce uczymy traktowania innych w sposób niezależny od wizerunku zewnętrznego, negowania stereotypów, najkrócej mówiąc szacunku dla każdego człowieka. Bo przecież wszyscy jesteśmy równi, chociaż różni. I dobrze, bo świat byłby okropnie nudny, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami. Niepełnosprawni naprawdę wzbogacają naszą rzeczywistość, ale trzeba ich poznać, żeby zrozumieć, Dlatego cieszę się, że lokalne media ostatnio często o nas piszą, pokazując uczniów z autyzmem czy zespołem Downa jako fajnych ludzi, którzy mają swoje pasje, marzenia, zdolności. Może nieco innych, ale w końcu wszyscy się od siebie różnimy.
Trwa ładowanie komentarzy...