Przez pewien czas Dawid uczęszczał na warsztaty terapii zajęciowej w Iławie. Szybko jednak został skazany na uwięzienie w czterech ścianach mieszkania. Matka wraz z nim. - Nie mogę zostawić Dawida nawet na moment samego. Nikt ze znajomych nie chce się nim zająć przez godzinę, ludzie boją się autyzmu - mówi matka. - Więc czy idę do sklepu, czy do ginekologa, muszę zabierać syna ze sobą. Prowadzę przez ulicę jak małe dziecko, pilnuję, żeby nie uciekł. Ciągle mam go przy sobie i z tyłu głowy. Sama już chyba stałam się autystyczna - mówi Renata Falkowska.
Od niedawna, dzięki dobrej woli Agnieszki Jabłońskiej, dyrektor Zespołu Placówek Edukacyjnych i przewodniczącej Stowarzyszenia Wyjątkowe Serce, Dawid dwa razy w tygodniu przyjeżdża na zajęcia do Parku Pracy w ZPE. - Spotkania z rówieśnikami bardzo go cieszą. Cieszy świadomość, że coś może zrobić, wyjść z domu. Nawet czasem w pozytywnych emocjach wymknie mu się pojedyncze słowo - A ja przez te parę godzin wyrywam trochę czasu dla siebie. Mogę spokojnie iść na zakupy, do fryzjera, do lekarza - uśmiecha się matka.
Kilka godzin dwa razy w tygodniu to jednak zbyt mało, by pani Renata mogła uwolnić się od troski o syna. - Ciągle towarzyszą mi myśli: co z nim będzie, gdy zachoruję? A kiedy umrę? On przecież nie poradzi sobie w zwykłym domu pomocy społecznej, a to jedyne miejsce, gdzie może trafić w obecnym systemie opieki społecznej - pyta retorycznie. - Dlatego marzę o domu dla dorosłych autystów, gdzie mógłby pracować i mieszkać od poniedziałku do piątku. Wtedy przyjeżdżałby do domu na weekendy, nareszcie stęsknilibyśmy się za sobą i potrafili sobą cieszyć...
Na Zachodzie takie domy są już standardem. W Polsce na razie istnieje tylko jeden, pod Krakowem. Kolejne mają powstać pod Gdańskiem, pod Warszawą i pod Olsztynem. Problem w tym, że organizacje prowadzące placówki, jak olsztyńskie Wyjątkowe Serce, muszą same zadbać o finansowanie inwestycji, co równa się zdobyciu co najmniej 4 mln. Dlatego, że państwo nie przewidziało konieczności budowy domów dla ludzi z tak specyficzną niepełnosprawnością. - Może w przyszłej kadencji to się wreszcie zmieni? - zastanawia się głośno Renata Falkowska. Bierze za rękę milczącego Dawida i idą do autobusu. W okolicy szkoły dla ludzi z autyzmem na szczęście nie wzbudzają niezdrowego zainteresowania.
