Uczą młodzież z Aspergerem, jak poruszać się w świecie

Terapeutki Emilia Kowalewicz - Rusiecka i Ewelina Tarkowska. Uczestnicy terapii nie zgodzili się na zdjęcie.
Terapeutki Emilia Kowalewicz - Rusiecka i Ewelina Tarkowska. Uczestnicy terapii nie zgodzili się na zdjęcie. ZPE
Wyszydzani, szykanowani, nierozumieni, a w konsekwencji sami odcinający się od rówieśników i z premedytacją łamiący społeczne normy. Tak niestety najczęściej wygląda codzienność młodzieży z zespołem Aspergera w naszym kraju. Ze szczegółami opowiadają o tym gimnazjaliści z Warmii i Mazur, uczestnicy specjalnych warsztatów organizowanych przez olsztyńskie Stowarzyszenie Wyjątkowe Serce. - Jedni ludzie rodzą się z umiejętnościami społecznymi, a my musimy się tego nauczyć - mówią.

Jest ich kilkunastu, mieszkają w różnych miejscowościach Warmii i Mazur, uczą się w szkołach masowych mają po 13 – 17 lat. Historia każdego z nich jest jednak bardzo podobna. Kłopoty w domu, konflikty z rówieśnikami, regularne kontakty ze szkolnym pedagogiem, nierzadko z policją, sądem rodzinnym. Kamil otarł się o zakład wychowawczy, Krystian spędził trzy miesiące w szpitalu psychiatrycznym. – Całą podstawówkę miałem przerąbane, bo się ze mnie nabijali. Podpuszczali, żebym opowiadał o akwarystyce, a ja nie widziałem, że się ze mnie śmieją. Przestałem więc chodzić do szkoły, zacząłem zadawać ze złym towarzystwem i skończyłem na policji – wspomina. – A ja któregoś dnia nie wytrzymałem i pobiłem chłopaka, który najczęściej mnie wyzywał od świrów. Wpadłem w taki szał, że nawet nie pamiętam jak go kopałem po głowie – dodaje Krystian. – Na szczęście nic wielkiego mu się nie stało, ale zrobiła się afera. Chcieli mnie wsadzić do poprawczaka, ale pani psycholog w szkole powiedziała, że ja potrzebuję pomocy i wysłała do Olsztyna na badania.



Tutaj, w puncie konsultacyjnym Stowarzyszenia Wyjątkowe Serce diagnozującym zaburzenia ze spektrum autyzmu u dzieci i młodzieży z całego województwa, zaczął się nowy etap ich życia. Tutaj usłyszeli, że nie są źli, głupi, nienormalni, zdemoralizowani. Po prostu urodzili się z zespołem Aspergera – lżejszą postacią autyzmu, pewną dysfunkcją mózgu, która jak ktoś mądry powiedział, motywuje ich do szukania w życiu zajęć ciekawszych niż samoistna socjalizacja. Nie mieszkają jednak na bezludnej wyspie, muszą nauczyć się funkcjonowania w społeczeństwie. Zostali więc skierowani na grupę terapeutyczną prowadzoną od 2011 roku przez Emilię Kowalewicz – Rusiecką i Ewelinę Tarkowską. – Najpierw nie chciałem przyjeżdżać, ale musiałem, bo miałem nakaz z policji – mówi szczerze Kamil. – Teraz już chcę, bo dużo się nauczyłem. Odkąd rozmawiam i postępuję z ludźmi tak, jak panie nam tłumaczą, lepiej sobie radzę. Już się nie czuję jak anomalia społeczna. Zaakceptowałem tego swojego Aspergera.

Na zajęciach uczą się przede wszystkim odczytywania intencji innych ludzi i odpowiedniego reagowania. - Bo osoby z zespołem Aspergera mają z tym ogromne problemy. Nie zawsze wiedzą, co inna osoba chce im przekazać, nie rozumieją metafor, przekazów niewerbalnych, dlatego czują się zagubieni w świecie. Uczymy także nawiązywania kontaktów z rówieśnikami, inicjowania i kontynuowania rozmowy, radzenia sobie z emocjami, ze złością, agresją – wyjaśnia Emilia Kowalewicz- Rusiecka. – Najkrócej mówiąc, ułatwiamy im wejście w świat norm i relacji społecznych, wyposażamy w umiejętności niezbędne do prawidłowych interakcji – dodaje Ewelina Tarkowska. – Cieszymy się z widocznych efektów, obserwowanych nie tylko przez nas terapeutów, ale także przez rodziców.

Rodzice potwierdzają, że zajęcia pomogły uzdrowić relacje w całej rodzinie. – Syn stał się bardziej spokojny, opanowany. Zaczęliśmy szczerze sobą rozmawiać i co cieszy mnie najbardziej, sam już wychodzi z inicjatywą kontaktu - mówi ojciec Kamila. - W szkole też jest lepiej. Może nie zdobył zbyt wielu przyjaciół, ale przynajmniej zaczął akceptować siebie takim jakim jest. Czasem jeszcze narzeka na nauczycieli, że go szykanują, bo nie rozumieją, że szkoły nie są przygotowane na postępowanie z takimi jak on.
Agnieszka Jabłońska, przewodnicząca SWS: - Nie możemy generalizować, że szkoły masowe nie są przygotowane na młodzież z zespołem Aspergera. Powiedziałabym, że raczej większość społeczeństwa nie jest przygotowana na odmienność różnego rodzaju. Wszystkich ludzi nie zmienimy, ale możemy pomóc tej młodzieży odnaleźć się w świecie. Stąd idea zajęć prowadzonych w trzech grupach wiekowych, uczących dzieci z zespołem Aspergera odpowiedniego zachowania w społeczeństwie. We wrześniu zaczynamy kolejny cykl terapii dla młodzieży ze szkół masowych całego województwa. Zdajemy sobie sprawę, że to bardzo potrzebna inicjatywa.

A Kamil na koniec apeluje: - Chciałbym, żeby każdy kto to przeczyta wiedział: my z Aspergerem wcale nie jesteśmy dziwni czy gorsi. To ludzie normalni są bardziej dziwni. Nie mogę zrozumieć, dlaczego chłopaki z mojej klasy interesują się tylko dziewczynami i piłką nożną. Czy to takie ciekawe? Perspektywiczne? Mi się nie chce marnować czasu na takie głupoty. Wolę akwarystykę i komputery. Przynajmniej robię coś pożytecznego i wiem, że w przyszłości zdobędę dobrą pracę.

Zajęcia są współfinansowane przez Samorząd Województwa Warmińsko – Mazurskiego ze środków PFRON w ramach projektu „Kompleksowe wsparcie dzieci i młodzieży z autyzmem i zespołem Aspergera Tacy Jesteśmy”.
Trwa ładowanie komentarzy...